Stomilowcy na CrossFit Games

Serwus! Zapraszam Was do zapoznania się z cyklem wpisów o naszych klubowiczach. Cykl dotyczyć będzie, jak sam tytuł wskazuje, naszego udziału w CrossFit Games 2018.

W pierwszej części, klubowicze opowiadają „czym dla mnie jest start w CrossFit Games”.  Zapraszam do lektury!

Oto Oni!

 

Natalia Tulisz. 

CrossFit jest dla mnie stylem życia, a udział w „igrzyskach” to dla mnie swojego rodzaju obowiązek. Do pierwszego startu w 2015 roku namówił mnie Grzegorz Jasiński, długo się nie zastanawiałam i podjęłam rękawicę. Niestety pierwszy rok zakończył się dla mnie po dwóch workoutach i nie zostałam sklasyfikowana. W kolejnych latach było już lepiej. Starowałam w roku 2016 i 2017. To właśnie rok temu osiągnęłam najlepszą ze swoich lokat. 2603 miejsce na Świecie (na 16772 startujących) co dało 321 (na 1768 startujących) lokatę w Europie, kategoria Women 40-44. Kolejny start zweryfikuje postępy, zweryfikuje nasze możliwości i na 100% zaskoczy. Pozdrawiam Natalia!

Aneta Szymańska.

Ja Aneta lat 43, pół roku w Stomil Grudziądz, wcześniej rok w Kwidzynie uczęszczałam na zajęcia „typu Cross”. Zaczęłam ćwiczyć z dwóch powodów, po pierwsze zdrowotnych bo mam spore problemy ze sobą , po drugie emocjonalnych bo musiałam po śmierci córki coś ze sobą zrobić aby nie zwariować. Sztanga jest moja psycholoszką. Startuje po raz pierwszy, po namowie przyjaciółki Natalii Tulisz, która we mnie uwierzyła wcześniej niż ja sama i dała mi do zrozumienia, że dam radę, która mnie motywuje, dopinguje, Udział w gamesach jest dla mnie sprawdzeniem samej siebie, długo walczyłam nie ze sztangą, a ze sobą. Mam jeden cel – nie poddać się, dojść do ostatniego wyzwania i mimo że będę na końcu, to wygraną dla mnie będzie sam udział, moja walka będzie w mojej głowie. Prawdopodobnie wyzwania mnie dobiją, wywalą na wierzch wszystkie braki, ale to i dobrze, będzie wiadomo co poprawiać, nad czym pracować. 

Radek Wilkiewicz.

Udział w CF Games jest dla mnie nowym wyzwaniem, kolejnym celem który mobilizuje mnie do przyszłych treningów. Ważne dla mnie aby mieć jakieś cele, punkty odniesienia, które motywują do jeszcze cięższej pracy w boxie. Startuję w Openach po raz pierwszy (mam nadzieję, że nie ostatni) i nie nastawiam się na jakiś konkretny wynik, bo to nie ten poziom 🙂 Chciałbym dać z siebie wszystko i zrobić przynajmniej dwa workouty w wersji bez scalowania 😉 A najbardziej chodzi o dobrą zabawę i współuczestnictwo w ogromnej imprezie światowej społeczności CrossFit 🙂

 

Robert Lewandowski.

 

Udział w CrossFit Games jest przede wszystkim świetną zabawą. Umożliwia sprawdzenie się w swojej kategorii z ludźmi z całej Polski, Europy jak i Świata poza tym czuć tam żyłkę rywalizacji, którą lubię. Fajnie, że na treningu ktoś Ci policzy, powie Ci NO REP. Jest to 5 tygodni zróżnicowanych treningów i emocji. Dla ludzi którzy lobią CrossFit pozycja obowiązkowa a dla fanatyków święto na które czekają cały rok. 

 

Damian Supiński.

„Czym dla mnie jest udział w CrossFit Games?” Na pewno jest sporym wyzwaniem, testem który pokaże mi moje mocne i słabe strony. Jest to bardzo dobra okazja żeby zrobić sobie taki „rachunek sumienia” zobaczyć jakie aspekty udało mi się poprawić w ostatnim czasie, a nad czym muszę jeszcze pracować. Będę mógł do tego wrócić za jakiś czas i obserwować swój dalszy progres. Na pewno będzie to też fajna zabawa bo uwielbiam CrossFit, spełniam się w tym i czerpię z tego mase radochy oraz frajdy. Kto wie może jest to swojego rodzaju preludium do startów w jakichś zawodach zewnętrznych, zobaczymy co czas pokaże. Startuję pierwszy raz ale na pewno nie ostatni.

 

 

Andrzej Markuszewski.

 

„Mistrzem Świata” w CrossFicie nie jestem. Nie jestem też competitors… Jednak podjąłem decyzję, że wezmę udział w CrossFit Games. Chcę sprawdzić na co mnie stać, chcę nauczyć się czegoś nowego. Żądza rywalizacji (jak to brzmi…) nie pozwoliła mi w tym roku przejść obok Gejmsów obojętnie. Życie nauczyło mnie, że nie należy kierować się zasadą, że należy, że trzeba wyłącznie wygrać. Nie muszę być najlepszym w sporcie – mimo wszystko nadal traktuję go zabawowo. Traktuję go – dla własnej satysfakcji. Może zabrzmi to nieskromnie, ale mam być ten najlepszy dla siebie; mam pokonywać własne słabości, przeciwności wynikające z życiowych doświadczeń, przezwyciężać stereotypy, które ciągle snują się za mną. Mam się rozwijać i doskonalić. Wiadomo, że wyprzedzając w danej dyscyplinie kogoś, kto zawsze był lepszy, silniejszy, szybszy, daje jakąś satysfakcję. Dla mnie nie jest to priorytetem. Kiedy to rok temu startowałem w Cross Debiutach w Łodzi, miałem zderzenie z rzeczywistością. Ja amator… udało mi się wyprzedzić lepszych zawodników od siebie (toż to było jak czołówka czołgu z fiatem 125p). Tym razem może to być spotkanie kosmosu z człowieczkiem. Jednak planuję osobiście zrobić, jak na swoje możliwości, dobry wynik. Co będzie, to będzie.
Wszystkim uczestnikom życzę powodzenia, a moim klubowym ziomkom i znajomym- szczególnie. Niech się dzieje!
Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli pisać ze mną tego blogosa. Bywajcie!
Używając słów Natalii Tulisz, w „igrzyskach” biorą udział również:
Grzegorz Jasiński
Patryk Chojnacki
Bartosz Lewandowski
Miłosz Rzepka
Marcin Błędowski
Łukasz Zieliński
Trzymajcie za nas kciuki!

To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij